Muszę przyznać, że zdecydowanie ciągnie mnie do portretów. Uwielbiam twarze, piękne oczy i rozwiane włosy. Kiedyś, jak jeszcze byłam w ciąży z moją pierwszą córą i miałam dużo wolnego czasu próbowałam powrócić do malowania (po latach). I to właśnie portrety najczęściej pojawiały się  w moim szkicowniku. Pewnie dlatego wpadła mi w oko książka Jane Davenport „Beautiful faces”, którą chcę Wam dziś przedstawić.

Jak wogóle „Beautiful faces” wpadły mi w ręce?

To już prawie rok jak zachwyciłam się ideą planowania w Bullet Journal. Wcześniej szukałam sobie odpowiedniego plannera, by zapanować nad masą pomysłów piętrzących mi się w głowie i jakoś nie mogłam trafić na ten jeden właściwy. Od 3 miesięcy dodatkowo w moim bujo prowadzę coś co się nazywa Bujo Bingo. Czyli wszystkie zadania jakie mam do zrealizowania na dany miesiąc (a jest ich 36) umieszczam w tabeli, z której, tak jak w normalnym bingo, je wykreślam po wykonaniu. Po skreśleniu całego rzędu lub kolumny nagradzam się czymś drobnym (zwykle naklejki do bujo, albo nowy brushpen).

Może Wam to kiedyś pokażę dokładnie jak będziecie zainteresowani. Dajcie znać w komentarzach.

W każdym bądź razie po wypełnieniu połowy tabeli w poprzednim tygodniu (czyli w sumie 18 zrealizowanych mini projektów) miałam sobie zakupić książkę Peggy Dean, ale jak wpadłam na Book Depository i zobaczyłam te wszystkie promocje na książki graficzne nie mogłam się zdecydować co wybrać. Akurat książka Peggy była w normalnej cenie więc pomyślałam, że jej zakup po prostu odłożę sobie w czasie, a tymczasem wybiorę coś innego.

I tak padło na Beautiful faces Jane Davenport. Wcześniej jeszcze obejrzałam na youtube jak wygląda w środku i przepadłam.  Przepięknie wydana.  Podzielona na kilka części.

W pierwszej Jane opisuje swoje „tools of the trade”, czyli narzędzia których używa i które poleca. Bardzo fajny rozdział, bo podaje dokładne nazwy produktów. Także dla osoby początkującej jest to niewątpliwy plus – masa wskazówek czego poszukiwać.  Jane stosuje technikę mix-mediową, a więc: zaczyna od szkicu kredką (ołówka w swoich pracach nie używa), potem maluje po tym szkicu mediami, a na samym końcu znów używa kredek do wykończenia pracy.

Kolejne rozdziały pokazują krok po kroku jak powstawały jej prace.

 

Jane zdecydowanie ma swój styl, który mocno trafia w moje odczuwanie estetyki. Mam nadzieję, że ta książka pomoże mi dość do podobnego poziomu.