Project life w czerwcu + karty do pobrania

Karty project life do pobrania

Project Life, czyli jak to się w zasadzie u mnie zaczęło?

Kto mnie zna ten wie, że nie potrafię się nudzić. Powstającą pustkę szybko wypełniam czynnościami, które niektórzy uznają kreatywnymi. Czasem się śmieję, że to moje dzieciaki, pomimo, że „zabierają” mi większość czasu sprawiają, że za każdym razem dzięki nim odkrywam nowe hobby.
Gdy Ola miała się urodzić kompletnie pochłonęło mnie kartkowanie i scrapbooking. To właśnie wtedy zaczęłam obserwować całą masę blogów z tej dziedziny, m. in. Kasię z Worqshop. Wciąż mam ich pełen newsfeed. Planowałam, że będę tworzyć albumy ze zdjęciami, ale skończyło się na kartkowaniu.
Gdy rok temu Kasia wypuściła swój pierwszy kurs na temat Project Life bez wahania go kupiłam. Ale czekał na mnie cierpliwie w czeluściach mojego dysku, aż do tych wakacji.

Co mnie zmobilizowało by w końcu zacząć dokumentować wspomnienia tak jak planowałam te parę lat temu?

Otóż, na wiosnę tego roku wzięłam udział w fotograficznym wyzwaniu na fb na stronie BliskoStwory i tak się złożyło, że dostałam wyróżnienie i tym samym nagrodę niespodziankę. Gdy przyszła paczka okazało się, że dostałam w niej pierwszy album, koszulki i zestawy kart. Pomyślałam, że to chyba musi być znak. Poszukałam kursu Kasi na dysku i zabrałam się za przygotowywanie zdjęć do druku.
Trochę też trwało zanim znalazłam w moim mieście lokale z maszynami sublimacyjnymi do druku zdjęć na miejscu. W zasadzie mogłabym wywoływać zdjęcia gdzie indziej, ale stwierdziłam, że przy ilości 9-10 sztuk na miesiąc mi się to po prostu nie opłaca. A zanim nazbieram 100 zdjęć do wywołania to stracę zapał i, co mi się często zdarza, nie będę po prostu pamiętać co na której stronie chciałam umieścić.
Także dziś pokażę Wam kilka pierwszych stron, głównie ze wspomnieniami z pierwszego miesiąca wakacji czyli czerwca w albumie. Muszę przyznać, że bardzo mi się podoba jak całość zaczyna wyglądać.

A na koniec mam dla Was jeszcze małą niespodziankę, czyli karty do pobrania i wydrukowania widoczne na zdjęciu.

 

Continue Reading

Ciekawe wyzwania czerwcowe na Instagramie w których warto brać udział

 

 

Wyzwania są dobre na wszystko. Na niepogodę, chandrę czy przełamanie niemocy twórczej. Są idealne gdy chcemy zacząć rysować, ale w sumie to nie wiemy co.

Wyzwania skupiają społeczność i to jest ich kolejna zaleta. Działają jak najlepszy dopalacz (lepszy nawet niż mate), który motywuje Cię by przeć dalej, jak to gdy ktoś docenia naszą pracę i wysiłki. I to w dodatku ktoś zupełnie nam obcy. Nie mama, nie tata, nie brat czy siostra, którzy kochają nas i naszą twórczość bezgranicznie.

Pamiętam jak moja córa dostała skrzydeł i odzyskała wiarę w siebie, gdy okazało się, że jej foka dostała nagrodę główną na stronie Martyny mamarak.pl. Bo ktoś obcy ją pochwalił. Nie mama, bo przecież mamie podobają się wszystkie jej prace.

A przecież pani w przedszkolu powiedziała, że ona nie potrafi tej foki namalować.

Ze mną było podobnie.

Jako dziecko uwielbiałam malować. Pamiętam, że w drugiej klasie dostałam 5 na koniec roku, ponieważ prowadziłam pamiętnik przeczytanych książek, a każdą dokumentowałam w obrazkowym pamiętniku. Potem dostałam też propozycję stworzenia katalogu książkowego w bibliotece dla najmłodszych.

Potem było liceum i moja przygoda z rysowaniem się skończyła. Do niedawna.

Natrafiłam na wyzwania Faba z fabworqs. I pomyślałam, kurcze, czemu nie. Jeśli on potrafił przez rok malować codziennie to ja też mogę. Prac nie wrzucam codziennie, ale staram się wrzucać choć jedną na dany temat. I, muszę przyznać, że wciągnęło mnie to. Do tej pory sądziłam, że rysowanie nie jest już dla mnie. Zresztą co ja mam rysować. Tematów brak. To wyzwanie najzwyczajniej w świecie ułatwiło mi start.

Od tamtej pory biorę udział w kilku już wyzwaniach, głównie na instagramie. Tworzę tyle ile dam radę, ale mam z tego frajdę. Siedzę po nocach, bo w zasadzie tylko wtedy mam czas i rysuję. Albo uciekam do pobliskiej kawiarni.

Dlatego też dziś chciałabym się z Wami podzielić najciekawszymi wyzwaniami polskiej i nie tylko blogosfery, w których mam nadzieję, że będę mieć choć odrobinę czasu by wziąć udział.

  1. Majowy warzywniak i #wyzwaniepisanie

  2. Czerwiec z #kreatywnebujo

  3. Letter Doodle Daily, tym razem edycja black/white

    Since I'll be doing a challenge in June of using only the colors black and white in my journal (requested by @saskiaqua), I decided my #LetterDoodleDaily for this month would also be dedicated to black and white! Who will join me in black and white doodling and lettering? ? This is how it works: ? Create something every day related to the prompt of the day. You can choose whether to doodle or handletter! If you choose handlettering, you can just letter the word or a quote or thought related to that word. ? For this month, only use black and white please! Shades of gray are also allowed. ? Share your creations on your Instagram account using the hashtag #LetterDoodleDaily. Don't forget to visit the hashtag and give the other participants some love! That's it! ? Everybody can participate, from beginner to pro. It's not a competition, it's just about having fun together and practicing our doodling/handlettering! ? If you know any other doodle or handlettering lovers, feel free to share this post or tag them in the comments below. Hands up if you're in! ??

    A post shared by Letter | Doodle | Journal (@twinklytanya) on

  4. Brush Letter Practice Challenge

    Pozdrawiam,

 

Continue Reading