3 kursy o tematyce świątecznej na Skillshare wartych obejrzenia

Winter Skillshare classes

Jeszcze tylko dwa tygodnie dzieli nas od Bożego Narodzenia. Niektórych pochłonęła już prezentowa gorączka. A może właśnie to dobry moment, by się na chwilę zatrzymać. Zrobić sobie kubek dobrego kakao, złapać za ołówki, kredki, farby czy co tam jeszcze macie i przysiąść na chwilę. Złapać oddech w tym całym zabieganiu. Spędzić godzinę lub dwie po prostu na tworzeniu.

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Tak naprawdę dopiero w tym momencie zdałam sobie z tego sprawę. Ale kiedyś tę godzinę lub dwie wolałabym spędzić na oglądaniu seriali. Naprawdę. Byłam niesamowitym serialo-maniakiem. Teraz uwielbiam ten czas spędzać bardziej kreatywnie – z kredkami, albo aparatem w rękach.

Dziś chciałam Wam pokazać trzy kursy Skillshare o tematyce typowo świątecznej. Wiedzę, którą zdobędziecie możecie wykorzystać do przygotowania własnych i jedynych w swoim rodzaju pocztówek świątecznych. My tak właśnie zrobiłyśmy z Olą (moją najstarszą córą). Wszystkie jej koleżanki zostaną obdarowane bałwanami (i bynajmniej żadnej z nich nie został nazwany Olafem), które Ola nauczyła się rysować na kursie Yasminy. Można również stworzyć klimatyczne karty do naszych albumów Project Lifowych.

 

  1. You Can Draw Christmas Cuties! Step by Step Cute Characters

    Polecane kursy Skillshare - YasminaKto czyta mój blog od początku wie, że uwielbiam Yasminę. To nie pierwszy jej kurs, który polecam. Obejrzałam je już kilka na różne tematy i są bardzo rzeczowe, przystępnie i zrozumiale nagrane.

    W tym kursie Yasmina uczy jak wykorzystując proste kształty narysować:

    • bałwana
    • elfa
    • Rudolfa
    • Mikołaja
    • Różne zimowe akcesoria
    • Siedem różnych dodatków
  2. Watercolor Wonderland – Paint + Design for the Holidays

    Polecane kursy Skillshare - Amarylis

    W tej klasie znajdziecie spore spektrum „postaci” i motywów świątecznych do ogarnięcia – jest tu ich aż 15 segmentów. Możecie uczyć się ich po kolei, albo wybierać tylko te interesujące dla Was. Mało tego, całość podzielona jest jeszcze dodatkowo na część dla osób totalnie zielonych i tych na troszkę wyższym poziomie „wtajemniczenia”, co dokładnie pokazuje grafika poniżej.

    Polecane kursy Skillshare - Amarylis

    Co znajdziecie w kursie:

    • omówione schematy świątecznych kolorów
    • dodawanie metalicznych akcentów, które przy tym, że się mienią również dobrze się skanują
    • 3 style liternictwa
    • techniki pracy z akwarelami (to coś dla mnie, bo ja świeżak w tym temacie jestem): mokre na mokrym, mokre na suchym
    • techniki mieszane

3. Watercolor Poinsettia: Painting beautiful Poinsettia flowers in 3 styles
Polecane kursy Skillshare - Irina

Kursy Iriny na Skillshare nigdy nie trwają długo, zwykle około godziny, a mimo to są zawsze bogate w wiedzę. Tym razem również w ciągu niecałej godziny oglądania możemy nauczyć się jak namalować najbardziej rozpoznawalny kwiat kojarzący się z Bożym Narodzeniem, czyli Poisentię w 3 różnych stylach.  U Iriny fajne jest to, że zawsze na początku pokazuje ona, które dokładnie kolory miesza ze swojej podstawowej palety barw. Dla takiego zielonego listka jak ja bywa to bardzo pomocne.

Pisząc te zestawienie zauważyłam, że właśnie przed chwileczką Irina wypuściła kolejną klasę, w której pokazuje jak tworzyć klimatyczne kartki świąteczne. Myślę, że ten kurs również może być ciekawy.


Wszystkim osobom, które nie posiadają jeszcze konta w tym uwielbianym przeze mnie serwisie, a chciałyby nauczyć się różnych technik z omawianych przeze mnie kursów Skillshare mogę „podarować” 2 miesiące nauki za darmo. Wystarczy skorzystać podczas zapisu w udostępnianego przeze mnie linku. Korzystamy na tym razem – wy dostajecie dwa miesiące na kursy Skillshare free i ja również, dzięki poleceniu za jeden miesiąc nie muszę płacić.

Continue Reading

Szablony kartek świątecznych (psd do pobrania)

Kartki świąteczne - psd do pobrania

Nie mogę uwierzyć, że mamy już koniec listopada.

Szybkim krokiem nadchodzi ten czas w roku, gdy zastanawiamy się czym możemy obdarować swoich bliskich, co sprawi im radość. Jeżeli chodzi o moją rodzinę, a mam na myśli tu głównie dziadków to mamy taką niepisaną zasadę, że nie dajemy sobie prezentów. Oszczędza to nam biegania po sklepach, i co tu dużo mówić, często rozczarowania. Bo ciężko jest kupić coś komuś gdy się do końca nie zna upodobań i zainteresowań drugiej strony. A skarpetki, lub pościel po raz enty, nawet w najpiękniejsze wzory już tak nie cieszą.

W każdym bądź razie na święta zwykle postanawiam obdarować dziadków zdjęciami wnuków. Tym bardziej, że w ciągu roku czasem ciężko jest mi się przybrać i znaleźć 100 do wydruku (tak by było tańsze wywołanie), tak by babcie i prababcie dostały swoje kopie. Zwykle drukuję je po 10 co miesiąc, głównie na maszynach sublimacyjnych do swojego albumu Project Lifefowego. Więc wiem, że dziadkom takich zdjęć brakuje i na pewno się z nich ucieszą.

Także od kilku lat stawiam na zdjęcia. Zdjęcia w różnej formie. Gdy Ola była mała tworzyłam kalendarze. Wiecie, takie z dużym zdjęciem na każdy miesiąc roku. Po chrzcinach Artka, które były w październiku 2014 robiłam fotoalbumy. Rok temu postanowiłam pójść jeszcze w innym kierunku i stworzyć pocztówki ze zdjęciami całej naszej rodziny do wysłania zamiast kupnych kartek. Co roku latem robię sobie sesję rodzinną – wymieniamy się z moim kolegą, z Coffee Bean Studios  „naszymi umiejętnościami” – ja robię zdjęcia jego rodzinie, a on robi nam. I w ten sposób mamy pamiątkę na całe życie i gotową „bazę pocztówkową” .

  Co znajdziesz w pliku psd?

  • każdy plik zawiera dokładnie oznaczone miejsce, w które wklejacie swoje zdjęcie. Później dostosowujecie tak by Wam pasowało i Viola. Klikacie zapisz i możecie oddać do labu. Idealne będzie wywołane w formacie 10×15.
  • pliki są do pobrania za darmo, a ich przeznaczenie jest niekomercyjne
Continue Reading

Bullet Journal – moje początki

bullet journal

BULLET JOURNAL – JAKIE BYŁY MOJE POCZĄTKI

Coraz częściej przekonuję się, że dobry plan to połowa sukcesu i, że nawet przy trójce dzieci wszystko jest (lub prawie wszystko) możliwe do osiągnięcia. Czy to przygotowanie kateringu na 80 osób na urodziny, czy też postawienie nowej strony internetowej. Dobry plan to podstawa.

Ja swoje początki, wstyd się przyznać z planowaniem zaczęłam dokładnie rok temu, kiedy byłam w ciąży z Alicją (moim trzecim dzieckiem). Dlaczego jest mi się wstyd przyznać? Gdyż to bardzo późno. Teraz sama się dziwię jak do tamtej pory mogłam funkcjonować, jak prowadzić bloga. Wszystko robiłam na łapu capu, bez pomysłu, bez planu. Łapałam się na tym, że bawiąc się z dziećmi układam sobie plan na wolną część dnia. Ale w momencie gdy ta wolna część mojego dnia (czytaj wieczór) przychodziła zupełnie nie wiedziałam od czego zacząć i koniec końców ostatecznie robiłam jedynie połowę z rzeczy zaplanowanych wcześniej. Reszty najzwyczajniej w świecie już nie pamiętałam.

Brak planu, a w zasadzie brak planu na papierze skutecznie utrudniał mi funkcjonowanie i doprowadzał do frustracji. Do tego momentu śledziłam różne grupy na fb na temat planowania, oraz oczywiście Kasię z Worqshop, która planowanie doprowadziła niemal do perfekcji, więc coś niecoś wiedziałam na temat tego bullet journal.

 

Impulsem sprawczym u mnie był banał. Jedna z dziewczyn na grupie na fb napisała, że w świecie książki jest akurat promocja na memobooki, które idealnie sprawdzają się do planowania w bullet journal. Następnego dnia sprawdziłam dostępność u mnie w mieście i pobiegłam kupić sobie taki zeszyt. Nie chciałam wydawać majątku na coś co być może by się nie sprawdziło w moim przypadku. W każdym bądź razie wsiąkłam.

Planowanie w bullet journal cieszy się coraz większym zainteresowaniem, więc pomyślałam, że pokażę Wam jak wygląda mój notes, a jak wyglądał jeszcze rok temu w momencie gdy byłam na początku swojej drogi. Teraz już go kończę, to mój ostatni w nim miesiąc, gdyż zostało mi tylko kilka kartek. Także z grudniem zaczynam nowy notes. Jest już zamówiony, czeka tylko na odbiór paczki. Tym razem wzięłam inna firmę. Zobaczymy jak się sprawdzi. Po tych kilku miesiącach wiem już jakie kolekcie i w którym (mniej więcej) miejscu są mi potrzebne. Oczywiście bullet journal to taki system, który każdy może dostosować pod siebie. Nie ma jednej poprawnej opcji, jednej poprawnej drogi. I to jest w nim właśnie najpiękniejsze.

JAK TO WYGLĄDAŁO NA POCZĄTKU

Chce Wam pokazać jak mój notes wyglądał na początku, gdy jeszcze nie wiedziałam z „czym się to je”. Chciałabym pokazać, że jest to system dla każdego, nawet dla osób, bez zdolności malarskich.

A JAK WYGLĄDA TO TERAZ, CZYLI OSTATNIE MIESIĄCE W ROZKŁADÓWCE.

To już trzeci raz, gdy mój miesiąc zaczyna się startówką. Wcześniej nie bardzo miałam na rysowanie czas (co dziwne, bo nie miałam jeszcze czasopochłaniacza w postaci Alicji na świecie). A może bardziej  te wszystkie przepiękne rozkładówki, które widziałam w internecie sprawiały, że bałam się zepsuć swój notes. Co jest w gruncie rzeczy absurdem. W koncu to mój notes, moje w nim życie. W każdym bądż razie ostatnio się ośmieliłam i zaczęłam go ozdabiać. Najpierw taśmami washi, potem naklejkami, a na koncu od czasu do czasu rysunkami.

W każdym bądź razie bullet journal pomaga mi ostatnio w planowaniu postów blogowych, śledzenia wykonania planów i, czego wcześniej nie robiłam, analizowania podjętych działań. Mam traker wydatków, muszę się tylko pilnować by uzupełniać go na bieżąco. Wcześniej prowadziłam arkusz w komputerze, ale szczerze powiedziawszy nie mając go wciąż przed oczami, nie bardzo wiedziałam, w którą „dziurę leciały mi pieniądze”. Teraz dokładnie widzę, gdzie daję się porwać chwili i na co muszę w następnym miesiącu uważać.

Kolejne trackery związane są z Akacją (nieformalna grupa przedszkolno – szkolna dzieci na Edukacji Domowej) do której uczęszczamy. Dzięki niemu wiem kiedy nas nie było na zajęciach i jakie powinnam mieć odliczenie w związku z tym od czesnego. Standardowo mam w Akacji też dyżur obiadowy (ma być wege, bezglutenowo i bezmlecznie) dwa razy w miesiącu. Zaznaczam więc tu sobie daty i planuję posiłki, a w związku z tym również i zakupy na ten cel. Na koniec zaznaczam jaka była reakcja dzieci – czy im smakowało, czy może lepiej więcej tego już nie gotować.

Zrezygnowałam za to z trackerów w formie tabelki do codziennego zaznaczania. Nie sprawdzały się u mnie kompletnie. Nie pamiętałam by je uzupełniać, a często też nie miałam na nie czasu. I ogólnie w tej formie nie przydały mi się. Tego typu znaczniki mam wpisane, najważniejsze 3-4 na każdej tygodniówce.

Lista kolekcji jaka na pewno znajdzie się w moim nowym notesie

  1. Kolekcja z kolorami Real Brush Zig’a – zakochałam się w tych pisadłach, z prawdziwym pędzelkiem zamiast końcówki i z czasem mam nadzieję, że moja kolekcja się powiększy
  2. Kupione kursy (bo gubię się już co przeglądałam, a czego jeszcze nie)
  3. Kolekcja lektur szkolnych dla I klasy – jesteśmy na Edukacji Domowej z Olą już oficjalnie, więc będziemy realizować program sami w domu.
Dajcie znać co myślicie o takim notatniku – to coś dla Was, czy raczej nie bardzo?
Continue Reading