[Bullet journal] Darmowy planner na luty do wklejenia

darmowy planner do pobrania

Moja droga z bullet journal zaczęła się ponad półtora roku temu. W tym czasie dużo podglądałam jak to robią inni, głównie Kasię z worqshop, testowałam co się u mnie sprawdza, a co nie.

Gdy z pół rocznym dzieckiem na pokładzie i dwójką starszych u boku udało mi się przygotować kulinarnie (dla tych co nie wiedzą, prowadzę jeszcze drugiego bloga o tematyce wegetariańskiej) do Tygodnia Weganizmu w Białymstoku, zarobić całkiem sporo i nawet się odczuwalnie nie przemęczyć stwierdziłam, że z dobrym planem mogę osiągnąć wszystko. Zdałam sobie wtedy sprawę, że gdybym nie miała całości tak dobrze zaplanowanej cała impreza by mi się nie udała.

Gdy przy Targu Śniadaniowym, który odbył się 3 tygodnie później, powtórzyłam i jeszcze bardziej usprawniłam swoją procedurę byłam w szoku. Jedynie czego mi brakowało to czas by swoje plany wprowadzać w życie. Ale od nowego roku i na to znalazłam sposób. ?

Początkowo moje rozkładówki były bardzo proste. Bałam się cokolwiek malować w swoim notesie (by go w moim mniemaniu nie zniszczyć). Przyglądałam się jak ozdabiają swoje strony inni, między innymi na instagramie, czy na grupach na facebooku. I powoli, powoli zaczęłam się przełamywać. Aczkolwiek i tak staram się, by to ozdabianie nie zajmowało mi za dużo czasu, bo w moim planowaniu wszelkie ozdobniki są jedynie dodatkiem. Dodatkiem, który ma mi uprzyjemnić pracę z moim plannerem.

Luty w moim Bullet Journal

Póki co nie dorobiłam się strony tytułowej. Jak znajdę chwilę to ją sobie rozrysuję, choć nie jest najważniejsza. Każdy początek miesiąca oznaczam sobie nowym wzorem taśmy washi, tak by było łatwo go znaleźć. Wszystkie strony danego miesiąca również są ozdobione tą samą taśmą, by mi się nie mieszały rozkładówki. W poprzednim notesie łapałam się na tym, że wertowałam wszystkie strony w poszukiwaniu najważniejszych informacji i nie zawsze wiedziałam, czy jestem we właściwym miesiącu.

W styczniu zrezygnowałam z dużej strony z rozrysowanym miesiącem. Rozrysowywanie tego zajmowało mi dużo czasu, a w zasadzie zaznaczałam tam jedynie daty i godziny różnych spotkań. Ewentualnie zaznaczałam sobie kolorami kiedy i gdzie pojawiał się jaki wpis i na którym blogu. Zamiast tego mam jedną rozkładówkę na której wpisuję tylko spotkania i taką rozkładówkę będziecie mogli dziś u mnie pobrać do wydrukowania za darmo. I dodatkową rozkładówkę z trakerem postów. Póki co w styczniu mi się to sprawdziło, było bardziej czytelne, więc w lutym dalej będę szła tym torem.

Ogólnie przed nowym rokiem przemyślałam sobie dużo spraw, w związku z czym nastąpiło sporo zmian w moim bullet journal. Przejrzałam sobie co mi się sprawdziło do tej pory, a co nie i co w związku z tym powinnam zmienić.

Nie mam już mojego ulubionego na jesieni bujo bingo. I znowu powodem był tu czas. Za dużo musiałam poświęcić na rozrysowanie go, a i tak docelowo nie sprawiał, bym realizowała wszystkie swoje zamierzone cele. Zamiast tego pojawiło się planowanie postów. Dzięki temu wiem co i na kiedy mam przygotować – poskutkowało to regularnymi postami na Dreamcatcher.

Dodałam dwie strony (jedna to zdecydowanie za mało) na zapisywanie wszelkiej maści pomysłów jakie wpadają mi do głowy. Często zapisywałam je na różnych karteczkach na biurku, ale przy trójce dzieci potrafiły one znikać. Wiecie każdy pozostawiony skrawek papieru potrafi być zamalowany. A potem przepadały. Teraz wszystkie trafiają na odpowiednią stronę, do której często zaglądam.

Od nowego roku przejęłam też większość obiadów w przedszkolu (tych rodziców, którzy czuli się zmęczeni gotowaniem). Także akacja dorobiła się dodatkowej rozkładówki z obiadami, na której wyliczam sobie koszt danego posiłku (gotujemy wegańsko i bezglutenowo, także jest to małe wyzwanie) i zaznaczam jaka była reakcja dzieci na niego. Jeśli coś bardzo smakowało trafi pewnie do stałego miesięcznego menu, które z resztą rodziców próbujemy utworzyć.

Dzięki tej rozkładówce wiem też co i kiedy mam kupić, by nie biegać z Alą do sklepu, bo czegoś mi zabrakło. Po testowym pierwszym miesiącu muszę powiedzieć, że ten system się sprawdza. Za to pozostali rodzice dziwią się jak ja to wszystko ogarniam, a tak naprawdę ważne jest tu dokładne zaplanowanie wszystkiego.

O planowaniu ogólnie + darmowy planner na luty do pobrania

No cóż, prawda jest taka, że często go nie mam :). Najpierw planuję sobie wszystko w głowie, a potem przelewam to na papier. Nie planuję długoterminowo, jeszcze się tego nie nauczyłam. Wolę krótkie, miesięczne okresy. I tak:

  • Pod koniec każdego poprzedniego miesiąca zastanawiam się co powinnam w następnym osiągnąć by się dalej rozwijać i zapisuję to sobie na karcie Plany na.
  • Następnie rozbijam to na kroki i przypisuję tygodniom. Na tydzień rozpisuję maksymalnie od 7 do 9 większych zadań, tak by każdego dnia mieć jeden, który mogę ogarnąć z rana zanim dzieciaki wstaną. Na cały swój plan spojrzeć realistycznie. No i włączyć pewną „automatyzację” produktywności jak ja to nazywam. Czyli, że w poniedziałki, jak Ala śpi robię wszystkie zdjęcia jakie mi są potrzebne na dany tydzień  We wtorki piszę wszystkie posty hurtowo plus planuję posty na Instagrama w aplikacji Later. O tym będę tworzyć nawet w tym miesiącu krótki kurs, który mam nadzieję, pojawi się na Skillshare. W środę zaś tworzę dodatkowe materiały. Posty publikuję zwykle w środy na Spicy-carrot i w piątki tu, na Dreamcattcher.
  • Czasem coś mi się posypie. A to któreś dziecko przy gorączkuje, albo Ali idą zęby i muszę wtedy jej poświęcić więcej czasu. Ale grunt to się nie poddawać i nie brać tego za bardzo do siebie. No i nie brać na barki za dużo.


I tak moim największym celem na luty stworzenie mojego pierwszego kursu na Skillshare. Póki nie mam dobrego statywu do aparatu i nie mogę nagrywać biurka, więc wymyśliłam sobie, że będzie on z obsługi aplikacji. Będę po prostu nagrywać zrzuty z ekranu. Planowanie ma mi w tym pomóc, tak by wyrobić się z wszystkimi terminami jakie ten serwis podaje. Czy się uda? Zobaczymy. 

 

Podzielcie się w komentarzach, jak Wam minął pierwszy miesiąc realizacji waszych planów. Podajcie też własne sposoby na ogarnianie rzeczywistości. Moje bujo wciąż ewoluuje, dostosowuje się do nowych sytuacji. W związku z czym chętnie podejrzę jak Wy sobie radzicie.

Continue Reading

Katalogowanie płyt – .psd do pobrania

Pomysł katalogu płyt z grafikami urodził mi się już jakiś czas temu w głowie. Myślę o nim za każdym razem, gdy zgrywam zdjęcia z aparatu i okazuje się, że jednak wszystkich zgrać nie mogę bo brak miejsca. Lub gdy ściągam nowy bundle z The Hungry Jpg (uwielbiam ich grafiki, a miesięczne bundle są w przestępnej cenie) i okazuje się, że jednak całości nie mogę zassać bo znowu ilość miejsca na dysku wskazuje zero. Od Nowego Roku postanowiłam więc wziąć się w garść i

  1. zacząć spisywać wszystkie swoje pomysły, bo gdy tego nie robię to mi gdzieś uciekają w przestworza
  2. wstawać wcześniej, skoro wieczorami nie jestem w stanie siebie dobudzić  – kilkoma budzikami. Póki co po dwóch tygodniach muszę powiedzieć, że wstawanie o 4.30 mi się sprawdza. Gdy dzieci się budzą o 7 ja mam już najważniejsze swoje sprawy ogarnięte. Dzięki temu nie wkurzam się na siebie, że znowu wszystkie moje plany stoją w miejscu, bo przesypiam wieczory.
  3. realizować część ze swoich pomysłów, w tym na ogarnięcie przestrzeni wokół biurka i ogarnięcie przestrzeni na dysku.

Kiedyś archiwizowałam wszystko na płytkach DVD, tym bardziej, że jest to dość tani nośnik. Co do jego zawodności lub nie wielu będzie się zapewne spierać. Potem nastała u nas w domu era STORAGE’a. Ale, przy tej ilości zdjęć i grafik jaką wykonuję (głównie zdjęć i grafik, szczególnie po przejściu na pełną klatkę miejsca zaczęło szybko ubywać), po kilku latach i ten dysk nam się powoli zaczął przypychać.

Stwierdziłam zresztą, że ja osobiście potrzebuję katalogu. Najlepiej graficznego, tak bym od razu wiedziała co na której płytce jest. Nie musi być wydrukowany, może znajdować się w jednym katalogu na dysku – funkcjonalność wyjdzie w praniu. W każdym bądź razie ma być dostępne wszędzie (jako katalog na Dropboxie), łatwe i szybkie do przejrzenia. Coś co nie będzie uzależnione od urządzenia na którym pracuję. Nie ważne czy będzie to tablet, komputer czy komórka. Chciałabym mieć do tego dostęp za każdym razem.

Katalogowanie płyt przykład użycia

Czy pomysł był trafiony okaże się w trakcie testów i użytkowania.

I dziś taki psd możecie pobrać z mojej strony.

 

Katalogowanie płyt, czyli co zawiera psd?

  • warstwy, które są dokładnie opisane. Miejsca w które wklejamy swoje grafiki mają oznaczenie „picture mask” i jest to maska do której podczepiamy naszą grafikę. Na koniec napis ten wyłączamy, by nam nie przeszkadzał.
  • pliki są do pobrania za darmo, a ich przeznaczenie jest niekomercyjne. Oznacza to, że możecie pobierać je za darmo i używać jakkolwiek macie na to ochotę poza odsprzedażą lub udostępnianiem ich jako własnych plików.

Jeżeli macie własne sposoby na ogarnianie plików na dysku napiszcie mi w komentarzu. Chętnie poczytam o tym jak radzicie sobie z natłokiem plików. A być może w swoim systemie, który teraz testuję dzięki temu wprowadzę bardziej funkcjonalne zmiany.

Continue Reading

Karty Project Life o tematyce świąt do pobrania + moje strony

Karty świąteczne Project Life

Ostatnio mam sporo zaległości jeśli chodzi o mój album Project Life’owy. Postanowiłam więc w czasie Świąt trochę go nadgonić. Tym bardziej, że nie jest to dla mnie przykry obowiązek, a przyjemność na którą często nie starcza mi czasu.

Przygotuję więc sobie trochę wydruków i przydasi z nadzieją, że uda mi się między jedną wizytą u babć a drugą  wygospodarować trochę czasu na relaks przy albumie. Tym bardziej, że okres przedświąteczny to u mnie czas wzmożonej pracy w kuchni (zajmuję się również wege cateringiem). Więc odpoczynek w czasie Świąt zdecydowanie mi się należy. I omijanie kuchni szerokim łukiem.

To są moje ostatnie zdjęcia jakie mam w albumie. Pochodzą jeszcze z lipca, z naszej wyprawy na Baśniowy Szlak przy Muzeum Marii Konopnickiej w Suwałkach. Jeśli jeszcze tam nie trafiliście to szczerze polecam Wam to miejsce na wypad z dziećmi.

Pierwszym przystankiem na Baśniowym Szlaku jest Zaułek Krasnoludków przy Muzeum słynnej suwalczanki Marii Konopnickiej – w miejscu, gdzie poetka przyszła na świat i spędziła swoje dzieciństwo.W malowniczym ogrodzie, na zapleczu domu pisarki, niania Anusia,w dyskretnym towarzystwie Króla Błystka i jego świty, zabiorą nas w baśniowy świat w poszukiwaniu gąsek sierotki oraz skarbu króla krasnoludków. Nasi przewodnicy opowiedzą legendę o powstaniu Suwałk, zaproszą do wspólnej gry pionkami „olbrzymami”, pozwolą pokręcić się na karuzeli stylizowanej na te z epoki M. Konopnickiej. Potem przejrzymy się w niezwykłych lustrach i wsłuchamy w melodie kataryniarza, a na koniec miła niespodzianka i pamiątkowe zdjęcie na tronie królewskim.

A dziś chciałabym się z Wami podzielić kartami świątecznymi pasującymi do koszulek. Utrzymane są one w tonacji czerwono, czarno, złotej. Ja wykorzystam je do zdjęć z tego rocznej choinki.


Dajcie znać w komentarzu jak się Wam one podobają.

Continue Reading