8 cech idealnego postu blogowego

Jak pisać teksty, by ludzie je czytali?

Nie raz i nie dwa zadajemy sobie to pytanie.

Badania mówią, że artykuł internetowy to nie książka i większość z nas nie czyta go od deski do deski. Zwykle szybko skanujemy tekst w poszukiwaniu interesujących nas informacji i słów kluczowych. Gdy nic nas nie zainteresuje po prostu zamykamy stronę.

Na szczęście jest światełko na końcu tego tunelu. Odpowiedni wygląd tekstu sprawi, że czytelnicy zapoznają się z jego większą częścią niż zazwyczaj.

Cytat z książki „Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować)”

By zwiększyć szansę na to, że użytkownik zapozna się z tym co tak w pocie czoła tworzyliśmy powinniśmy zadbać o kilka elementów.

Wybór fontów i ich rozmiar

Typografia ma niebagatelne znaczenie dla przejrzystości naszego tekstu, co przekłada się jednocześnie na jego czytelność

By ułatwić czytanie i nie męczyć wzroku najlepiej jest używać fontów bezszeryfowych.

Bez szeryfowe, czyli jakie możecie zapytać. Ogólnie rzecz ujmując bez ozdobników.

Idealną parę fontów, w tym również takich obsługujących polskie znaki pomogą wam znaleźć Type Genius lub Font Pair.

Jeśli chodzi o wielkość czcionki to 16pt to minimum by czytać komfortowo. Jest to odpowiednik wielkości czcionki jaką widzimy, kiedy trzymamy w ręku książkę.

Zawsze możesz zainspirować się fontami używanymi na Twoich ulubionych stronach. Dzięki wtyczce przeglądarki WhatFont bez problemu je zidentyfikujesz – narzędzie poda Ci nazwę oraz rozmiar fontu.

Cytat z książki „Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować)”

Pozostałe cechy to:

  • szerokość kolumny tekstu i odstępy międzywierszowe
    Przyjmuje się, że ideałem jest 9-12 wyrazów, czyli 50-60 znaków w jednym wersie. To jednak nie wszystko. Oko potrzebuje odpocząć. Potrzebuje tzw. białej przestrzeni, czyli pustego miejsca, gdzie może się chwilę „zawiesić”. Najłatwiej możemy to uzyskać poprzez zwiększenie interlinii z 1,5 punktu na 2.
  • Kontrast
    Unikaj nietypowych kombinacji kolorystycznych typu biały tekst na żółtym tle, czy niebieski na czerwonym.
  • Długość akapitu
    Większość akapitów w Twoim tekście powinna mieć optymalną długość – od czterech do sześciu linijek.
  • Śródtytuły
    Śródtytuły internetowe są prostolinijne. Zapowiadają to o czym za chwilę przeczytasz.
  • Pogrubienia
    Pogrubienia pomagają nam znaleźć ważne fragmenty. Należy używać ich jednak rozsądnie i wyróżniać w ten sposób  jedynie elementy naprawdę ważne (inaczej możemy osiągnąć tzw. efekt pandy).
  • Obrazki
    Długie, niczym nie przerywane bloki tekstu są po prostu nużące. Elementy multimedialne pozwalają zerwać z nudą i ponownie się skupić. Może być to ciekawa infografika, ilustracja tezy, czy wycięty i ładnie wizualnie podany w ramce fragment tekstu, cytat.
  • Listy
    Przykuwają uwagę oraz organizują treści w łatwe do przyswojenia fragmenty. Więc kiedy tylko możesz – stosuj je.
Artykuł powstał na postawie książki Artura Jabłońskiego „Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować) Copywriting & Webwriting”, którą można kupić tutaj.

Continue Reading

[recenzja] Kierunek Freelance Ewa Brzozowska

Jakiś czas na instagramie wpadłam na trop książki „Kierunek Freelance, sukces na własnych zasadach” Ewy Brzozowskiej znanej jako Freelance Mama. Można ją nazwać kompleksowym podręcznikiem dla początkujących freelancerów. Dodam, że zupełnie przypadkiem, choć z perspektywy czasu często stwierdzam, że w przypadki zupełnie nie wierzę i wszystko zawsze się toczy tak jak miało być.

W każdym bądź razie książka wpadła mi w ręce, przy trójce dzieci jakimś cudem udało mi się ją przeczytać. Być może miałam dobrą motywację? Temat, a raczej jego ujęcie bardzo mnie interesowało. Książkę czyta się lekko i można powiedzieć szybko. Aczkolwiek ilość zakładek, które wystają z mojego egzemplarza świadczy o tym, że jest to lektura ciekawa. Lubię do niej wracać od czasu do czasu i przypominać sobie część treści.

O czym i dla kogo jest ta książka?

Dokładnie co zawiera książka przedstawia poniższa infografika:

Kierunek freelance infografika

A poniżej możecie obejrzeć również kilka przykładowych stron. Umieszczam je Wam po to by ułatwić decyzję o zakupie (lub nie). Sama często zanim kupię książkę w internecie lubię przejrzeć jej treść na innych blogach. Tym bardziej jeśli jestem niejako „w temacie” i boję się, że z danej publikacji mogę nic ciekawego nie wynieść.

Ja freelancerem z krwi i kości jeszcze nie jestem. Do tej pory pracowałam na etacie jako grafik w drukarni. Wcześniej coś tam udawało mi się  po godzinach stworzyć, a to sesję zdjęciową, a to stronę internetową czy projekt wizytówek. Freelancingiem na „pełen etat” zajmuję się dopiero od niedawna. W zasadzie, pełną parą ruszyłam dopiero od początku tego roku. Także spora część tematów poruszonych w tej książce była mi znana wcześniej, być może nie w pełnym zakresie, ale czuję, że wiedza ta niejako się teraz usystematyzowała. To co najbardziej mi się z lektury przyda to sposoby na pozyskiwanie zleceń, lista portali z wirtualnymi tablicami ogłoszeń, czy sposoby i zasady tworzenia ofert.

To co mi najbardziej utkwiło w pamięci po przeczytaniu książki to opisany Syndrom Oszusta. Ponoć dotyka on aż 70% populacji na ziemi (myślę, że mogę się do tych 70% zaliczać. Mam takie momenty, gdy mam wrażenie, że wszystko co robię nie jest wystarczająco dobre). Osoby dotknięte tym syndromem czują się, jakby były krętaczami udającymi rzekome umiejętności, podczas gdy, w swojej ocenie, nie mają pojęcia o danym temacie. Pierwszy raz się spotkałam z takim określeniem, i poniekąd ucieszyłam, że jednak nie jestem z nim sama.

Gdzie można ją kupić?

Książkę można kupić w kilkunastu księgarniach, a ich listę znajdziecie tutaj.

Koniecznie zajrzyjcie też na pięknego bloga Ewy Brzozowskiej – Freelance Mama i na stronę brzozowska.net.


Inne recenzje książek, które mogą Cię zainteresować:

The botanical hand lettering workbook The complete guide of chalk lettering recenzja

Continue Reading

[recenzja] The botanical hand-lettering workbook

Uwielbiam książki, mogę je przeglądać godzinami. Szczególnie te dotyczące zagadnień graficznych, czy nauki pisania –  choć kulinarnymi z wysmakowanymi zdjęciami również nie pogardzę. I dziś chciałabym się z Wami podzielić recenzją książki „The botanical hand-lettering workbook” Bethany Robertson, choć książką w zasadzie nie można tego nazwać, a, jak sama nazwa sugeruje, raczej zeszytem ćwiczeń.

Wybierając książkę w internecie, którą chcę kupić, często przeglądam ich zawartość na innych blogach. Jak wygląda w środku, czy mnie zainteresuje. Tym bardziej, że zamawiając książki z zagranicy, muszę trochę na nie poczekać. Więc czasem ekscytacja z oczekiwania na książkę zamienia się w jedno wielkie rozczarowanie po pierwszym przekartkowaniu. Dlatego postanowiłam wrzucać raz na jakiś czas recenzję tego co sama zamawiam na bloga, by było Wam łatwiej zdecydować się lub nie na dany tytuł.

Jeśli chodzi o tę pozycję to nie było to rozczarowanie. Może tylko format „książki” mnie zaskoczył, bo jest niewielki. Jest to zarówno plus tej pozycji, bo jako iż jest to workbook przy tej wielkości bez problemu zmieści się w prawie każdej damskiej torebce (no może poza kopertówką 😉 ). Format trochę większy niż a5, prawie 200 stron inspiracji i stron do ćwiczeń.

Co znajdziemy w środku hand lettering workbook

Po pierwsze, oglądając ten zeszyt ćwiczeń muszę powiedzieć, że jest to idealna pozycja dla osób słabo znających angielski. Tekstu nie ma tu dużo, raczej wszystko pokazane na przykładach. Całość pisana lekkim i prostym językiem. Nie zdążymy się przy jej czytaniu zmęczyć.

W książce nauczymy się rysować proste wzory kwiatowe, terraria kwiatowe, owoce i warzywa oraz różnej maści banery. Ostatnio gdy cokolwiek rysuję, otwieram sobie ćwiczenia i przeglądam inspiracje dołączone. Zresztą jak Bethany twierdzi:

Inspiration comes from everywhere.

Pokazane są tu również różne rodzaje botanicznych alfabetów, zarówno szeryfowych jak i bezszeryfowych. Uważam, że pod tym względem ta pozycja to świetny zbiór inspiracji. Jedyne co mi się tu nie podoba to ilość miejsca przeznaczonego na własne alfabety – jest zdecydowanie za mała. Mi osobiście ciężko byłoby się wpasować między dwie linijki, tym bardziej używając brushpena. Choć prawda jest taka, że i tak większość ćwiczeń wolę wykonywać we własnym szkicowniku. Nic mnie wtedy nie ogranicza, nawet strach przed tym, że coś mi nie wyjdzie.


Mam nadzieję, że recenzja ta pomogła Wam z wyborem. Ja wszystkie swoje książki z zagranicy zamawiam przez Bookdepository.  Przesyłka jest w miarę szybka, książki docierają do mnie po około tygodniu od złożenia zamówienia. Ponadto wszystkie ceny jakie widzimy w serwisie są od razu podane z przesyłką i w złotówkach, także nie ma żadnego zaskoczenia związanego z kursem dolara.

Jeśli jesteście zainteresowani brushletteringiem albo handletteringiem polecam Wam jeszcze inną pozycję, której recenzję można również przeczytać na blogu: 

The complete guide of chalk lettering recenzja
The complete book of chalk lettering

Continue Reading